Warsztaty prawnicze

Pierwsza sprawa – co z nią zrobić?

Tekst pochodzi z numeru: 4 (142) kwiecień 2013

Dr Maciej Bogusławski

Prestiż i wysokie zarobki – takie jest potoczne wyobrażenie o zawodzie prawnika. Po części jest to oczywiście prawda, ale praktyka wskazuje, że droga do tego zawodu jest długa i wyboista, a jego wykony­wanie potrafi spędzić sen z powiek niejednemu, nawet najwytrwalszemu kandydatowi. Profesja ta wiąże się z koniecznością ciągłego dokształcania, zgłębiania orzecznictwa oraz śledzenia bieżących zmian i trendów. Jednak mimo że zawód ten jest bardzo wymagający, z drugiej strony daje ogromną satysfakcję i możliwość osiągnięcia sukcesu na wielu płaszczyznach.

Tytułem wprowadzenia

Wbrew potocznym wyobrażeniom zdobycie wymarzonych uprawnień wcale nie powoduje, że pracy jest mniej. W większości przypadków uzyskanie uprawnień to dopiero początek ciężkiej i długiej, usianej przeszkodami drogi, ale również ogromne zadowolenie i odpowiedzialność.

Na czym polega wykonywanie tego zawodu? Generalnie rzecz biorąc, na stosowaniu prawa. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z zawodem sędziego, radcy prawnego, adwokata etc., stosowanie tego prawa przejawiać się będzie w inny sposób. Inaczej stosuje prawo sędzia, który wymierza sprawiedliwość, inaczej radca prawny, którego rolą jest występowanie przed sądem, sporządzanie opinii prawnych itd. Jednak praca każdego z nich wypełniona jest czynnościami zmierzającymi do wykonywania zadań trudnych, zwykle wymagających rozwiązania konkretnych problemów. Ich rozwiązanie wymaga doskonałej znajomości nie tylko prawa materialnego, ale także prawa procesowego, a więc zasad i reguł, według których sprawy są rozpoznawane. Czynności prawnika powinny być podejmowane w sposób metodyczny, a więc planowy, racjonalny i zgodny z regułami działania pragmatycznego.

Niniejszy artykuł przygotowany jest z myślą o tych, którzy jako cel swoich dążeń zawodowych upatrują głównie zawód radcy prawnego bądź adwokata, bowiem to oni mają na co dzień kontakt z klientami i w tym celu muszą poszukiwać rozwiązań optymalnych dla interesów swoich klientów. Wiąże się z tym konieczność analizy akt i podejmowania istotnych i strategicznych decyzji odnośnie do dalszych działań.

Prowadzenie sprawy wymaga podjęcia określonych czynności. Generalnie rzecz biorąc, każda sprawa jest inna, nie można zatem przedstawić uniwersalnego sposobu na dobrze poprowadzoną sprawę. Warto jednak kierować się pewnymi ogólnymi zasadami.

W teorii wyróżnia się tzw. etapy stosowania prawa, których istota zbliżona jest do tego, z czym mamy od czynienia, prowadząc sprawę. W klasycznym przypadku prowadzenie sprawy odbywa się etapowo i wygląda mniej więcej w taki sposób:

1) ustalenie stanu faktycznego (analiza akt, rozmowa z klientem etc.);

2) zdefiniowanie problemu (czasem jest to możliwe dopiero po ustaleniu stanu prawnego);

3) ustalenie przepisów obowiązującego prawa (w celu skonstruowania z nich normy prawnej będącej podstawą rozstrzygnięcia w danej sprawie);

4) subsumpcja (zakwalifikowanie danego stanu faktycznego do określonej kategorii faktów zawartych w skonstruowanej normie prawnej).

Powyższe pozwala nam na wypracowanie pewnych ogólnych reguł, które mogą stanowić podstawę do próby zmierzenia się z naszą „pierwszą sprawą”.

Zapoznawanie się ze stanem faktycznym. Analiza akt

Da mihi factum, dabo tibi iuspodaj mi fakty, a podam ci prawo. Ta zasada określa podstawowe relacje pomiędzy stroną postępowania a sądem. Można z niej jednak wywnioskować coś znacznie więcej, a mianowicie że znajomość stanu faktycznego sprawy (obok oczywistej biegłości w prawie) jest dla prawnika kluczem do sukcesu. To często stan faktyczny determinuje rozstrzygnięcie i stanowi o tym, które normy prawne będą w danej sprawie miały zastosowanie. Stan faktyczny danego zdarzenia powinien być ustalony w sposób niewątpliwy i pewny, nie ma tu miejsca na okoliczności niepewne i niedookreślone. Dlatego też w formułowaniu stanu faktycznego unikamy twierdzeń, takich jak „prawdopodobnie”, „możliwe, że”, „wydaje się, że” itd. Ustalony przez nas przebieg zdarzeń musi być kategoryczny.

Każdy, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z zawodem prawnika, musi mieć świadomość tego, że jedną z najczęstszych czynności, jakie będzie wykonywał, jest analiza akt. Zagadnieniu dokonywania tej analizy poświęca się w praktyce niewiele miejsca. A to wielki błąd, ponieważ zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, ale także materiał, który posłużyć ma do sporządzenia np. opinii, ma dla prawnika znaczenie kluczowe. Często to w aktach znajduje się bowiem cała wiedza o stanie faktycznym sprawy. Szczególnie widoczne jest to w procesie cywilnym, który w głównej mierze bazuje na dowodach z dokumentów. Dlatego też prawidłowa analiza dokumentów pozwala nam prawidłowo ustalić stan faktyczny, a co za tym idzie – zdiagnozować problem. Zdarza się również, dla odmiany w postępowaniu karnym, że na przykład naoczny świadek zdarzenia zmarł i wtedy bazujemy tylko na jego wcześniejszych zeznaniach, nie mamy możliwości o nic go dopytać, niczego uszczegółowić czy zweryfikować. Opieramy się wtedy tylko na protokole przesłuchania. Stąd też pominięcie choćby jednego, z pozoru mało znaczącego dokumentu, może być tragiczne w skutkach i prowadzić albo do przegrania sprawy, albo do innego rodzaju różnorakich i nieprzyjemnych konsekwencji. Spójrzmy chociażby na zwrotne potwierdzenie odbioru przesyłki. Ten, wydawałoby się, nieistotny składnik każdych akt odgrywa w toku procesu ogromne znaczenie, gdyż od daty doręczenia orzeczenia stronie bądź jej pełnomocnikowi zaczynają bieg terminy do wniesienia środków zaskarżenia. Data umieszczona na tzw. zwrotce może również określać dzień wymagalności roszczenia, co w przypadku jego niespełnienia będzie umożliwiało wskazanie terminu wymagalności należnych odsetek.

Pierwszy kontakt z aktami jest często dla młodego prawnika szokiem (pominę już kwestię związaną z nauką ich zakładania i szycia na praktykach sądowych). Wszystko zależy oczywiście od tego, z jakimi aktami mamy do czynienia i co w efekcie mamy (oprócz samej lektury) z nimi zrobić. Inaczej bowiem analizuje się akta pod kątem spotkania z klientem, inaczej pod kątem wniesienia pozwu, a jeszcze inaczej pod kątem sporządzenia opinii. Tak czy owak zawartość akt często utrudnia wykonanie którejkolwiek z ww. czynności. W praktyce spotykamy bowiem różnego rodzaju akta. Niektóre są uporządkowane i objętościowo niewielkich rozmiarów (te praktycy lubią najbardziej), niektóre chaotyczne i wybrakowane, inne z kolei (o zgrozo) obszerne do tego stopnia, że w celu ich przetransportowania wymagane jest skorzystanie z walizek czy innych tego rodzaju urządzeń znanych większości turystów. Obszerne akta są domeną postępowania karnego. Praktycy mają wypracowane strategie, jak nie zaginąć w gąszczu dokumentów lub nie pominąć dowodu czy wniosku, który wymaga rozpoznania. Niezbędne jest w takim przypadku prowadzenie notatek, a w wypadku sędziów – dyscyplinowanie stron i biegłych, co znacznie usprawnia postępowanie.

Nie ma możliwości usystematyzowania rodzajów akt i w ślad za tym sposobu ich analizy. Inne będą akta w postępowaniu cywilnym, inne w karnym i administracyjnym, nieraz przyjdzie nam się zmierzyć z aktami komorniczymi, aktami szkody czy też lokalowymi. Nie sposób wymienić wszystkich. Przy analizie w każdym przypadku należy się jednak stosować do pewnych ogólnych zasad, które zapewnią może nie tyle wyeliminowanie błędów, co pozwolą na ich zminimalizowanie i umożliwią następnie pełną i kompleksową subsumpcję stanu faktycznego do stanu prawnego oraz znalezienie optymalnego rozwiązania istotnego dla nas problemu. Znalezienie tego rozwiązania ma bowiem znaczenie kluczowe i do niego właśnie powinniśmy dążyć.

Kilka istotnych z praktycznego punktu widzenia zasad w tym zakresie

Zasada nr 1.

Czytaj akta powoli, szczegółowo i ze zrozumieniem!

Zasada nr 2.

Jeśli czegoś nie rozumiesz, mimo wszystko spróbuj znaleźć odpowiedź na nurtujące Cię pytania. Innymi słowy: nie zostawiaj pytań bez odpowiedzi!

Zasada nr 3.

Jeśli w aktach dostrzeżesz jakieś braki, podejmij kroki w celu uzupełnienia dokumentów, tak aby Twoja analiza była kompleksowa i wyczerpująca!

Zasada nr 4.

Rób notatki!

Konsekwentne trzymanie się powyższych zasad procentuje i gwarantuje zachowanie pewnych minimalnych standardów jakości pracy.

Warto także wspomnieć o innym niezwykle istotnym elemencie, a mianowicie rozmowie z klientem. Doświadczenie uczy, że czynności tej nigdy nie można lekceważyć. Jest to bardzo ważny element ustalania stanu faktycznego sprawy, bowiem – jak mówi stare przysłowie – diabeł tkwi w szczegółach, a często nośnikiem informacji jest właśnie sam klient (ewentualnie osoby, które zna bądź które po prostu jest w stanie wskazać). Posiada on często wiedzę, której w aktach nie znajdziemy. Poza tym informacje zawarte w dokumentach nierzadko są niespójne, sprzeczne i wymagają dodatkowego komentarza. Dlatego też w rozmowie z klientem ustalmy chronologiczny przebieg wydarzeń danego zdarzenia, zaś do każdego elementu stanu faktycznego przyporządkowujmy dowód potwierdzający okoliczność wymagającą udowodnienia. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że nie ma dowodów lepszych i gorszych, jednak inną moc dowodową ma dokument urzędowy, a inną dokument prywatny. Tak samo inną wartość dowodową mają zeznania bezpośredniego świadka zdarzenia, a inną świadka, który o danej okoliczności dowiedział się od osoby trzeciej.

Doświadczeni praktycy mają różne sposoby na przeprowadzenie jak najbardziej efektywnej rozmowy z klientem. Moim zdaniem w pierwszej kolejności należy dać klientowi możliwość swobodnej wypowiedzi, wyartykułowania swojego problemu lub ewentualnych oczekiwań, a następnie wskazane jest punkt po punkcie ustalenie najważniejszych dla nas z prawnego punktu widzenia okoliczności danej sprawy. Pozwoli nam to na kolejnym etapie naszej pracy obrać odpowiednią strategię dalszego postępowania. Dysponując skoncentrowanym materiałem dowodowym, możemy przystąpić do kolejnego punktu analizy.

Zdefiniowanie problemu

Sprawą zupełnie bezsporną jest to, że analiza akt sama przez się nie doprowadzi do wypracowania strategii działania. W tym celu bowiem należy nieco pochylić się nad problemem i wykorzystać wrodzone zdolności i własną wiedzę. Jak wcześniej wspomniałem, akta sprawy często są bardzo obszerne, a co gorsza – chaotyczne. Należy zatem wyselekcjonować z nich to, co z naszego punktu widzenia wydaje się być najistotniejsze w sprawie, natomiast pominąć bądź wyodrębnić dokumenty nieistotne czy takie, które co prawda mają znaczenie, ale nie kluczowe. Z doświadczenia wiem, że w tym przypadku teoria wydaje się jednak łatwiejsza niż praktyka, bo usystematyzowanie w ten sposób dokumentów jest bardzo często niezwykle trudne, a czasem wydaje się wręcz niemożliwe. Tym bardziej wziąwszy pod uwagę brak wiedzy o np. linii obrony, jaką druga strona przyjmie w procesie, lub niepewność co do posiadanych przez przeciwnika dowodów. I co prawda w judykaturze nie ma wątpliwości, że w takim przypadku nie mamy obowiązku antycypowania linii obrony, to jednak w naszym najlepiej pojętym interesie jest, aby zabezpieczyć się na każdą ewentualność, przewidując jednak mimo wszystko linię obrony „przeciwnika”.

Tak czy inaczej analiza polegająca na zapoznaniu się ze stanem faktycznym doprowadzić ma przede wszystkim do zdefiniowania problemu. Taki jest jej podstawowy cel i jemu ma służyć. Prawidłowe zdefiniowanie problemu to już połowa sukcesu – można to porównać do postawienia prawidłowej diagnozy przez lekarza, która determinuje w kolejnym etapie proces leczenia.

Nie ma reguły, w jaki sposób ten problem definiować, tak samo jak nie ma reguły, w jaki sposób dokonywać wynalazków (pomimo że jest to przedmiotem zainteresowania m.in. filozofii nauki, nie ma sprawdzonego sposobu).

Zatem w celu zdefiniowania tego problemu często musimy sięgnąć także do innych źródeł wiedzy i całokształtu danych okoliczności. Przede wszystkim jednak kluczowe znaczenie ma dla nas stanowisko klienta, który najczęściej poszukuje u nas pomocy w zakresie wiedzy, której sam nie posiada. Nierzadko zdarza się bowiem, że klient, przychodząc do kancelarii po pomoc, dokładnie wie, gdzie tkwi problem, jednak brak specjalistycznej wiedzy prawniczej nie pozwala mu znaleźć prawidłowego rozwiązania. Czasem z kolei klient jest w stanie dokładnie odtworzyć stan faktyczny, ale nie potrafi stwierdzić jednoznacznie, gdzie tkwi problem.

Problemów natomiast może być tyle, ile stanów faktycznych w praktyce.

Zdefiniowanie problemu pozwala nam następnie określić zakres materii prawnej, którą musimy przeanalizować i zgłębić w celu jego rozwiązania. To kolejny etap, do którego powinniśmy przystąpić, pamiętając, że zdefiniowanie tego problemu ma zasadniczy wpływ na dalszy etap naszej pracy.

Weryfikacja stanu prawnego. Konstruowanie normy prawnej

Już na pierwszym roku studiów na wydziale prawa studenci zgłębiają podstawową wiedzę z zakresu m.in. interpretacji aktów prawnych. Czymże bowiem jest przedmiot nazwany na większości uczelni wyższych „wstęp do prawoznawstwa” czy rzadziej „propedeutyka prawa”? Jakże wielu studentów pierwszego roku, w tym także autor, uważało go za mało przydatny i jakże wielu obecnie praktykujących żałuje, że informacji przekazywanych na wykładach z niego już nie pamięta. Otóż wstęp do prawoznawstwa, jak sama nazwa wskazuje, stwarzać ma fundament pracy prawnika, czego studenci nie wiedzą, a nawet jeśli wiedzą, to często nie doceniają.

Dla nas, prawników, materiałem, na którym pracujemy, są przede wszystkim akty prawne. Prawnik pracuje na przepisach. Pamiętać również należy, aby nasza analiza odnosiła się zarówno do prawa materialnego, jak i procesowego.

Dodatkowo niemalże w każdej sytuacji należy przeanalizować w interesującym nas zakresie orzecznictwo sądów (czasem także organów administracji) oraz niekiedy sięgnąć po komentarze, zwłaszcza te napisane przez prawników praktyków, wyjaśniające często wiele wątpliwości dotyczących interpretacji poszczególnych przepisów. Może się też zdarzyć, że w celu rozwiania pewnych wątpliwości będziemy musieli sięgnąć np. do uzasadnienia aktu prawnego (ratio legis) bądź innych źródeł, które pozwolą nam na zrozumienie sensu znaczenia danej regulacji. Wszystko to służyć ma jednemu – zrozumieniu stanu prawnego (aktualnego lub dawnego). Miejmy również na uwadze, że orzeczenie orzeczeniu nierówne. Badając dany problem, nie wspomagajmy się jednym jedynym odosobnionym orzeczeniem. Kierujmy się wiodącą i utrwaloną linią orzeczniczą.

Weryfikacja stanu prawnego zmierzać ma oczywiście do zapoznania się z tym, na czym de facto będziemy pracować. Bez wnikliwej analizy stanu prawnego niemożliwe jest należyte wywiązanie się z powierzonych nam obowiązków i odpowiedzialne prowadzenie spraw naszych klientów. Rzetelne podejście do tych czynności ma także swoje głębokie uzasadnienie w zasadach procesowych. Jako przykład wskazać można zasadę ultra petita partium iudex condemnare non potest (sędzia nie może zasądzić ponad żądania stron). Zasada ta posiada zresztą swoje odzwierciedlenie wprost w przepisach. Zgodnie z art. 321 § 1 KPC sąd nie może wyrokować co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem, ani zasądzać ponad żądanie. Znajomość przepisów prawa pozwala nam natomiast to żądanie sprecyzować i określić bez ryzyka narażenia się na konieczność ponownego wnoszenia pozwu. Chroni nas to także przed tzw. res iudicata (rzecz osądzona), czyli sytuacją, w której wytoczenie powództwa nie jest możliwe, bowiem roszczenie jest objęte prawomocnym wyrokiem sądu. Pamiętajmy również, że strona reprezentowana, np. w postępowaniu cywilnym, przez profesjonalnego pełnomocnika jest traktowana przez sąd bardziej rygorystycznie. Nie jest np. pouczana o sposobie i terminie wniesienia środków zaskarżenia.

Warto na koniec wskazać, że określenie stanu prawnego należy przede wszystkim do sądu (iura novit curia – tłum. „sąd zna prawo”). Rolą prawnika jest jednak, aby kierując się dobrem klienta i zasadami etyki zawodowej, wskazać argumenty przemawiające za słusznością prezentowanego przez niego stanowiska.

Wobec tego tylko gruntowna znajomość przepisów oraz orzecznictwa umożliwi nam prawidłową weryfikację stanu prawnego. Nie zapominajmy również o naszej intuicji. Zapoznajmy się gruntownie ze sprawą, określmy jej strony oraz przedmiot. Poszukajmy stosownych przepisów, obierzmy strategię – stosowną do dowodów, którymi dysponujemy – a dopiero na końcu analizujmy orzecznictwo oraz stanowisko doktryny.

Subsumpcja

Zgodnie z definicją słownikową subsumpcja to przyporządkowanie stanu faktycznego ustalonego w procesie stosowania prawa do sformułowanej w wyniku wykładni normy prawnej. Proces ten nazywany jest także procesem kwalifikacji prawnej1.

Analiza stanu faktycznego i subsumpcja doprowadzić mają ostatecznie do odnalezienia argumentów przemawiających za słusznością prezentowanego przez nas stanowiska. I w ten sposób wracamy do punktu wyjścia, którym jest stan faktyczny sprawy, determinujący zastosowaną normę prawną.

Wobec tego, ustalając stan faktyczny, musimy pamiętać, że musi się on dać przyporządkować konkretnemu przepisowi prawa materialnego. Wyraźnie widoczne jest to w procesie karnym, gdzie opis danego czynu musi zawierać wszystkie znamiona danego przestępstwa. Zatem chcąc przypisać komuś kradzież, musimy w stanie faktycznym zawrzeć wszystkie przesłanki tego przestępstwa. Dlatego też nie wystarczy wskazać, że ktoś dokonał zaboru czyjejś rzeczy, konieczne jest również ustalenie, że dokonał tego z zamiarem przywłaszczenia. Ponadto konieczne jest ustalenie wartości danej rzeczy, co determinuje rodzaj postępowania w danej sprawie.

Jak już wspomniano powyżej, stan faktyczny musi być ustalony w oparciu o dowody. Pamiętać jednak należy, że nie wszystkie okoliczności wymagają udowodnienia. Nie wymagają dowo­dzenia:

a) notoria powszechne, czyli fakty powszechnie znane,

b) notoria sądowe, czyli fakty znane sądowi z urzędu,

c) fakty przyznane przez stronę przeciwną – tzw. okoliczności niesporne (w KPC),

d) domniemania faktyczne (preasumptio facti): „Sąd może uznać za ustalone fakty, jeżeli wniosek taki można wyprowadzić z innych ustalonych faktów”,

e) domniemania prawne (preasumptio iuris) – wiązanie określonych skutków prawnych z faktem nieudowodnionym, lecz wysoce prawdopodobnym, pod warunkiem że nie zostało ono wzruszone przeciwdowodem,

f) fakty zaświadczone urzędowo, np. notarialnie.

Na końcu warto podkreślić, że zasady primum non nocere (przede wszystkim nie szkodzić) absolutnie nie można uznać w zawodzie prawnika za wystarczającą. Przystępując do analizy pierwszej sprawy, pamiętajcie o powyższych uwagach i wskazówkach.

Dr Maciej Bogusławski – autor jest praktykującym radcą prawnym, specjalistą m.in. w zakresie prawa i postępowania administracyjnego i sądowo-administracyjnego oraz prawa i postępowania cywilnego. Adiunktem na WPiA WSZiP im. Heleny Chodkowskiej w War­szawie, gdzie prowadzi wykłady m.in. z zakresu systemu instytucjonalnego i źródeł prawa Unii Europejskiej.

1   W postępowaniu karnym subsumpcja czynu pod przepis prawny polega na zmianie abstrakcyjnej normy prawa karnego materialnego w normę skonkretyzowaną.