Legal English – inwestycja, która procentuje przez całą karierę
Międzynarodowi klienci, zagraniczne umowy i nowe technologie zmieniają codzienną pracę prawników. O tym, dlaczego legal English staje się dziś standardem zawodowym, rozmawiamy z Izabelą Konopacką, radczynią prawną i adwokatką, a także założycielką szkoły Legal English in Practice.
Olga Błachnio: Jest Pani radczynią prawną, adwokatką oraz magistrem filologii angielskiej. Jak udało się Pani połączyć te ścieżki edukacyjne i zawodowe?
Izabela Konopacka: Można powiedzieć, że obie te drogi od początku wzajemnie się uzupełniały. Najpierw ukończyłam filologię angielską, ponieważ język angielski zawsze był mi szczególnie bliski. Następnie rozpoczęłam pracę jako menadżer w międzynarodowych korporacjach, najpierw hiszpańskiej, a później szwedzkiej. To właśnie tam przekonałam się, jak ogromne znaczenie w praktyce mają nie tylko umiejętności językowe, ale również znajomość specjalistycznego słownictwa biznesowego i prawnego. Praca w międzynarodowym środowisku pokazała mi, jak ważna jest umiejętność sprawnego poruszania się pomiędzy różnymi kulturami biznesowymi i systemami prawnymi. To doświadczenie skłoniło mnie do podjęcia studiów prawniczych.
Wiedza językowa bardzo pomogła mi zarówno podczas studiów prawniczych, jak i później w rozwoju zawodowym. Dzięki niej mogłam zgłębiać zagraniczne źródła prawa oraz rozwijać swoją wiedzę na temat systemu Common Law, co oczywiście wiązało się również z doskonaleniem umiejętności legal English. Z czasem prawo krajów anglosaskich oraz różnice pomiędzy systemami prawnymi stały się jednym z głównych obszarów moich zainteresowań zawodowych.
Szczególnie interesujące było dla mnie poznawanie różnic pomiędzy polskim a brytyjskim modelem kształcenia prawników. Duże wrażenie zrobił na mnie sposób przygotowania do wykonywania zawodu w Wielkiej Brytanii, zwłaszcza nacisk na rozwijanie praktycznych umiejętności procesowych, sztuki argumentacji oraz występowania przed sądem. Szkolenia prowadzone dla przyszłych barristerów mają bardzo warsztatowy charakter i koncentrują się na umiejętnościach, które prawnik wykorzystuje później w codziennej praktyce. To doświadczenie pozwoliło mi spojrzeć na prawo z szerszej perspektywy i niewątpliwie wpłynęło na mój rozwój zawodowy.
Czy z perspektywy czasu może Pani powiedzieć, że było warto?
Dziś mogę powiedzieć, że połączenie prawa i filologii angielskiej było jedną z najlepszych decyzji w moim życiu zawodowym. Dzięki temu mogę nie tylko wykonywać zawód radcy prawnego, ale również świadczyć usługi prawne w języku angielskim oraz obsługiwać klientów z różnych krajów. W mojej praktyce z roku na rok przybywa spraw z elementem międzynarodowym, obejmujących między innymi prawo spadkowe, rodzinne, gospodarcze czy własność intelektualną. Znajomość języka angielskiego pozwala mi komunikować się bezpośrednio z klientami, zagranicznymi pełnomocnikami i instytucjami, bez konieczności korzystania z pośredników, a często również bez konieczności sięgania po tak popularne dziś narzędzia oparte na sztucznej inteligencji.
Nie ukrywam, że rozwiązania wykorzystujące Generative AI znacząco zwiększają efektywność pracy. Uważam jednak, że korzystanie z nich bez dobrej znajomości legal English jest ryzykowne. Mimo ogromnego postępu technologicznego nadal zdarzają się błędy w tłumaczeniu terminów prawnych, a nawet niewielka różnica w użytym pojęciu może prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych dla naszych klientów.
Połączenie kompetencji prawniczych i językowych umożliwiło mi również prowadzenie szkoleń z prawniczego języka angielskiego oraz aktywną działalność w międzynarodowych organizacjach prawniczych. Z perspektywy czasu widzę, że znajomość języków obcych otworzyła przede mną wiele możliwości zawodowych, w tym na arenie międzynarodowej. Dzięki niej mogłam współpracować z prawnikami i instytucjami z różnych krajów oraz angażować się w projekty, które wykraczają poza granice jednego systemu prawnego.
Jak wygląda łączenie w codziennej pracy roli praktykującej prawniczki i nauczycielki legal English? Która z tych ról jest Pani bliższa?
Nie traktuję tych ról jako odrębnych. Wręcz przeciwnie, one wzajemnie się uzupełniają. Praktyka zawodowa pozwala mi na bieżąco obserwować, jakie umiejętności językowe są rzeczywiście potrzebne prawnikom w codziennej pracy, a następnie wykorzystywać te doświadczenia podczas szkoleń. Z kolei działalność dydaktyczna zmusza mnie do ciągłego pogłębiania wiedzy i śledzenia zmian zarówno w prawie, jak i języku prawniczym. Nauczanie traktuję jako naturalne rozwinięcie tej praktyki i ogromną satysfakcję daje mi obserwowanie postępów uczestników moich kursów.
Jednocześnie jedną z największych wartości pracy dydaktycznej jest dla mnie możliwość ciągłego uczenia się od moich kursantów. Są wśród nich m.in. adwokaci, radcowie prawni, sędziowie, prokuratorzy, pracownicy naukowi oraz aplikanci i studenci. Każdy z nich wnosi własne doświadczenia, perspektywę i wiedzę, dzięki czemu zajęcia stają się wymianą doświadczeń, a nie tylko jednostronnym przekazywaniem wiedzy. Myślę, że właśnie ta wzajemna inspiracja sprawia, że od wielu lat z taką samą energią prowadzę szkolenia i rozwijam swoje kompetencje zawodowe.
Czy dziś znajomość legal English przestaje być dodatkowym atutem, a staje się standardem w zawodzie prawnika? Czy bez niej można jeszcze myśleć o pracy w dobrej kancelarii?
W mojej ocenie znajomość legal English coraz częściej staje się standardem, szczególnie w większych kancelariach oraz w obszarach prawa związanych z biznesem, własnością intelektualną, nowymi technologiami czy sprawami transgranicznymi. Oczywiście nadal można wykonywać zawód bez znajomości angielskiego prawniczego, zwłaszcza jeśli specjalizujemy się wyłącznie w sprawach krajowych. Jednak możliwości rozwoju zawodowego są wówczas znacznie bardziej ograniczone. Coraz więcej klientów prowadzi działalność międzynarodową, a liczba spraw z elementem zagranicznym stale rośnie. Dlatego znajomość legal English nie jest już wyłącznie przewagą konkurencyjną, ale często realną koniecznością.
Z jakimi problemami komunikacyjnymi najczęściej spotykają się polscy prawnicy pracujący w środowisku międzynarodowym?
Najczęściej problem nie dotyczy samej znajomości języka angielskiego, lecz różnic między systemami prawnymi. Wielu prawników zna angielski na wysokim poziomie, ale ma trudności z właściwym rozumieniem pojęć charakterystycznych dla systemu Common Law. Często zakładają, że dane pojęcie ma bezpośredni odpowiednik w polskim prawie, podczas gdy w rzeczywistości tak nie jest. Jednocześnie wiele instytucji prawa polskiego nie znajduje odpowiednika w systemach Common Law, co dodatkowo komplikuje komunikację.
Trudności pojawiają się również podczas negocjacji, sporządzania umów czy kontaktów z klientami zagranicznymi, gdzie liczy się nie tylko poprawność językowa, ale także zrozumienie kontekstu biznesowego i prawnego. Warto pamiętać, że język umów rządzi się własnymi prawami. Jest znacznie bardziej sformalizowany, opiera się na określonych konstrukcjach językowych i terminologii, które nie zawsze znajdują swoje odpowiedniki w innych systemach prawnych. Dlatego tłumaczenie umowy nie może sprowadzać się do dosłownego przekładu poszczególnych słów czy zwrotów.
To właśnie ta problematyka jest mi szczególnie bliska i stanowi jeden z obszarów moich zainteresowań naukowych oraz zawodowych. Mam nadzieję, że moja kolejna publikacja będzie poświęcona współczesnemu językowi umów oraz praktycznym wyzwaniom związanym z jego stosowaniem w obrocie międzynarodowym.
Czy może Pani przytoczyć przykład sytuacji, w której brak znajomości legal English miał realne konsekwencje?
Nie nazwałabym tego katastrofą tłumaczeniową, ale pamiętam sytuację, w której dokładna analiza angielskiej wersji umowy pozwoliła uniknąć istotnego ryzyka po stronie klienta. Polska wersja dokumentu przewidywała obowiązek zapłaty kar umownych w przypadku zwłoki, natomiast wiążąca wersja angielska posługiwała się pojęciem delay. Na pierwszy rzut oka różnica wydaje się niewielka, jednak z perspektywy prawnej może mieć bardzo istotne znaczenie.
W polskim prawie zwłoka oznacza opóźnienie zawinione przez dłużnika, podczas gdy pojęcie delay jest zwykle rozumiane szerzej i obejmuje samo opóźnienie, niezależnie od jego przyczyn. Wychwycenie tego niuansu pozwoliło odpowiednio zmodyfikować postanowienia umowy i wyeliminować ryzyko, które mogłoby mieć dla klienta bardzo poważne konsekwencje finansowe.
Ten przykład dobrze pokazuje, że w legal English nie chodzi wyłącznie o znajomość słownictwa czy tłumaczenie poszczególnych słów. Kluczowe jest zrozumienie instytucji prawnych oraz skutków prawnych, jakie mogą wynikać z użycia konkretnego terminu. W praktyce różnice między systemami prawnymi często okazują się ważniejsze niż sam język. Dlatego prawnik pracujący w środowisku międzynarodowym powinien nie tylko znać angielski, ale również rozumieć kontekst prawny, w którym posługuje się danym pojęciem.
Czy dobra znajomość języka angielskiego ogólnego jest niezbędna, aby rozpocząć naukę legal English? To mit czy prawda? Jakie są jeszcze inne przekonania dotyczące angielskiego prawniczego, które mogą niepotrzebnie zniechęcać studentów do nauki?
Dobra znajomość języka ogólnego zdecydowanie pomaga, ale nie trzeba mówić perfekcyjnie po angielsku, aby rozpocząć naukę legal English. Najważniejsze są systematyczność i gotowość do pracy z autentycznymi tekstami prawnymi i prawniczymi. Jednym z najczęstszych mitów jest przekonanie, że legal English polega wyłącznie na nauce specjalistycznego słownictwa. W rzeczywistości równie ważne jest zrozumienie systemów prawnych, umiejętność analizowania dokumentów, prowadzenia negocjacji czy komunikacji z klientem. Innym mitem jest przekonanie, że Legal English jest dostępny wyłącznie dla prawników pracujących w międzynarodowych kancelariach.
Coraz częściej nawet prawnicy, którzy na co dzień nie zajmują się obsługą międzynarodowych przedsiębiorstw, spotykają się z dokumentami w języku angielskim lub sprawami zawierającymi element zagraniczny. Obserwuję, że liczba spraw z elementem międzynarodowym stale rośnie. Dotyczy to nie tylko prawa gospodarczego, ale również prawa rodzinnego, spadkowego czy karnego.
Jak odnaleźć się w ogromnej liczbie materiałów do nauki legal English? Na co warto zwracać uwagę przy ich wyborze?
Przede wszystkim warto wybierać materiały przygotowane przez prawników lub osoby mające doświadczenie zarówno językowe, jak i prawnicze. Samo słownictwo nie wystarczy. Dobre materiały powinny pokazywać terminologię w kontekście praktycznym, na przykład poprzez analizę umów, orzeczeń, korespondencji czy negocjacji. Warto również korzystać z autentycznych źródeł, takich jak orzeczenia sądów angielskich i europejskich trybunałów, materiały organizacji międzynarodowych czy dokumenty wykorzystywane w praktyce kancelaryjnej.
Czym wyróżnia się Pani książka „Legal English in Practice…” na tle innych publikacji do nauki angielskiego prawniczego i jak najlepiej z niej korzystać?
Myślę, że największym atutem tej publikacji jest jej praktyczny charakter. Książka powstała na bazie moich doświadczeń zawodowych, wieloletniego nauczania legal English oraz obserwacji rzeczywistych problemów, z jakimi mierzą się prawnicy pracujący w środowisku międzynarodowym. Zależało mi na stworzeniu podręcznika, który nie będzie jedynie zbiorem terminów czy ćwiczeń językowych, ale narzędziem pomagającym zrozumieć, jak język prawniczy funkcjonuje w praktyce.
Publikacja zawiera dużą liczbę case studies, praktycznych przykładów oraz kazusów, w tym opartych na orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Każdy rozdział łączy teorię z praktyką, pokazując nie tylko znaczenie poszczególnych pojęć, ale także sposób ich wykorzystania w konkretnych sytuacjach zawodowych. Czytelnik otrzymuje dużą dawkę wiedzy popartą przykładami, co ułatwia zarówno naukę języka, jak i zrozumienie instytucji prawnych funkcjonujących w różnych systemach prawnych.
Istotnym elementem książki jest również jej aktualność. Dzięki aktywnej działalności zawodowej i współpracy z prawnikami z wielu krajów na bieżąco obserwuję, jak ewoluuje współczesny język prawniczy. W publikacji uwzględniłam więc aktualne trendy widoczne w legal English, w tym zmiany związane z rozwojem nowych technologii, cyfryzacją usług prawnych oraz coraz większym znaczeniem sztucznej inteligencji w pracy prawników.
Najlepiej korzystać z tej książki aktywnie, analizując kazusy, rozwiązując ćwiczenia i pracując na przykładach. Legal English to nie tylko słownictwo, ale przede wszystkim umiejętność praktycznego posługiwania się językiem prawa w konkretnych sytuacjach zawodowych. Taka właśnie była moja intencja przy tworzeniu tej publikacji.
Czy w dobie AI i automatycznych translatorów nadal warto inwestować czas w naukę języka specjalistycznego, czy technologia może nas w tym zastąpić?
Sztuczna inteligencja jest dziś niezwykle pomocnym narzędziem i sama regularnie z niej korzystam. Uważam jednak, że nie zastąpi ona prawnika, który rozumie zarówno język, jak i kontekst prawny. AI może przetłumaczyć tekst, ale nie ponosi odpowiedzialności za jego skutki prawne. Nie oceni również wszystkich niuansów wynikających z różnic pomiędzy systemami prawnymi. Dlatego przyszłość widzę nie w zastąpieniu prawników przez technologię, lecz w umiejętnym wykorzystywaniu jej możliwości przez prawników. Osoba, która łączy wiedzę prawniczą, znajomość legal English i kompetencje związane z AI, będzie miała bardzo silną pozycję na rynku usług prawnych.
Rozmawiała Olga Błachnio, redaktor naczelna „Edukacji Prawniczej”
***
Izabela Konopacka, absolwentka Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii oraz filologii angielskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Radczyni prawna, była Prezydentka Fédération des Barreaux d’Europe, specjalistka w sprawach transgranicznych, umowach handlowych i IP Law. W 2022 roku wyróżniona w rankingu „Top 25 Women Lawyers in Business” by Forbes jako jedna z 25 najlepszych prawniczek w biznesie. Od 2007 roku prowadzi zajęcia z legal English dla radców prawnych, adwokatów, sędziów, aplikantów oraz prawników in-house. Założycielka szkoły Legal English in Practice.
***