Rozmowa miesiąca

Komunikacja publiczna dla prawników

Tekst pochodzi z numeru: 01 (157) Styczeń 2015

Wywiad przeprowadzony 29.11.2014 r. z Urszulą Kuletą, trenerką wystąpień publicznych w wielo­wymia­rowym zakresie. Prowadzi firmę szkoleniową ACTIO – MOWA PUBLICZNA w Warszawie. Szkoli m.in. dzienni­karzy, kadrę mene­dżerską, rzeczników prasowych, prawników, artystów, tłumaczy języ­ków obcych oraz mówców – hobbistów. Współpracuje z mediami oraz z kilkoma uczelniami wyższymi w War­szawie, gdzie uczy publicznego komunikowania.

Jacek Dąbrowski: Co to jest komunikacja publiczna?

Urszula Kuleta: Pojęcie „komunikowanie” – communico – pochodzi z łaciny i znaczy „czynię wspólnym”. A zatem poprzez komunikację uwspólniamy swoje myśli, intencje, wiedzę czy informacje. Mówimy do małej grupy osób, do wielkiego audytorium lub, jak podpowiada prof.Bralczyk, po prostu mówmy ludziom, nie do ludzi. W tym rozumieniu wystąpienie może mieć bardziej lub mniej formalny charakter, ale wypowiedź zawsze zyskuje publiczny wymiar. Teraz, w dobie medialnego i internetowego przekazu, komunikowanie publiczne osiąga szeroki zasięg, jak nigdy wcześniej.

J.D.: Czy można zaprezentować siebie na różne sposoby? Co można tym osiągnąć?

U.K.: Wystąpienie na forum zawsze pokazuje różne oblicza mówcy. Nazywam je odsłonami autoprezentacji. Jeśli prezentujemy siebie jako ekspertów – audytorium wyrabia sobie o nas zdanie jako o fachowcach w dziedzinie, o której mówimy. Używamy takiego, a nie innego języka – może to świadczyć o naszej językowej kompetencji lub jej braku. Nawiązujemy porozumienie ze słuchaczami, charakterystyczne dla naszego sposobu komunikowania – to informacje o naszym stylu przemawiania na scenie. Jesteśmy powściągliwi w ruchach lub bardziej dynamiczni – pokazujemy cechy naszego temperamentu – itd. Wystarczą przytoczone przykłady, aby uświadomić sobie, jak wielowymiarowym zaprezentowaniem siebie jest wystąpienie publiczne. Uważny odbiorca może wiele powiedzieć o osobie, której słucha. A zatem odpowiedź na postawione pytania jest dość oczywista. Już samo uświadomienie sobie wielopłaszczyznowości przemawiania przed audytorium pozwala lepiej je przygotować. Dzięki temu możemy osiągnąć sukces w tworzeniu własnego wizerunku lub doznać na nim uszczerbku, jeśli wystąpienie nie pójdzie po naszej myśli.

J.D.: Jak budować dobre relacje ze słuchaczami?

U.K.: Nić porozumienia ze słuchaczami zaczynamy nawiązywać z chwilą wykonania pierwszego kroku na scenie. Powitanie, początek mowy, gest, głos – w każdym z wymienionych elementów zasadza się jeszcze niezdefiniowana relacja.

Przykładowo: ciepły, miło brzmiący głos jest przyjemniejszy w odbiorze, czyli wzbudza zainteresowanie już od początku przemówienia, nie drażni. Przekłada się to na lepszą uwagę odbiorców, a ich komfort odbioru treści tworzy lepszą atmosferę wystąpienia.

Poproszono mnie kiedyś o udział w pewnej konferencji. Moje zadanie polegało na przekazaniu informacji zwrotnych prelegentom. Obserwowałam również reakcje słuchaczy. Kiedy osoba mówiła ciekawym głosem, od razu przykuwała uwagę odbiorców, którzy przestawali kreślić esy-floresy w notatkach. Kolejnym krokiem budującym porozumienie jest eleganckie powitanie audytorium. To nie tylko wyraz kultury osobistej, ale również zainicjowanie kontaktu i początek relacji. W tym miejscu jest czas na zrobienie dobrego pierwszego wrażenia. Warto o tym pamiętać. Chęć odpowiedzi na pytania płynące od słuchaczy, wyjaśnienie jakiejś kwestii czy definicji to okazanie gotowości do współpracy ze słuchaczami. A więc prowadzenie dialogu podczas wystąpienia poprawia relacje ze słuchaczami. Nie zawsze jest to możliwe, ale rozmawiamy o hipotetycznych sytuacjach, które czytelnicy będą mogli kiedyś wykorzystać. W efekcie przez cały czas trwania wystąpienia budujemy relację z odbiorcą. Podczas szkoleń powtarzam prostą maksymę: „Mówca jest dla słuchaczy, a nie dla siebie”.

J.D.: Co wpływa na dobrą komunikację?

U.K.: Pozwolę sobie na dwie odpowiedzi – krótszą i dłuższą. Krótsza – zadanie sobie pytania o cel wystąpienia. Jeżeli mówca podczas przemowy zrealizował zaplanowany cel, to znaczy, że przekaz ocenimy pozytywnie. Dłuższa odpowiedź – podczas przygotowania wystąpienia proponuję skupić się na kilku punktach: na rzeczowości treści i przygotowaniu właściwej argumentacji, na konstrukcji mowy oraz na formie przekazu. Warto pamiętać również o wplataniu ciekawych opowieści związanych z kontekstem. Historia opowiedziana ciekawie, interesującym głosem poprawia zrozumienie i zapamiętanie treści.

Wszystkie wymienione elementy zapewniają maksymalny komfort odbioru na strategicznych poziomach wygłoszenia, a przez to wpływają na dobrą komunikację.

J.D.: Co zaliczamy do werbalnych i niewerbalnych elementów wystąpień publicznych? Co jeżeli nie mamy nawyku posługiwania się elementami niewerbalnymi (np. nie gestykulujemy)? Czy wówczas powinniśmy stosować gesty wyuczone, ryzykując, że druga strona właśnie tak je odbierze, co może wywołać przekonanie, że próbujemy w jakiś sposób manipulować rozmówcą?

U.K.: Dobrze jest znać różne kanały przekazu, ponieważ wzbogacają one nasze przemówienia. Mówca patrzący w sufit lub podłogę nie nawiąże z audytorium kontaktu wzrokowego, w ten sposób osłabi siłę przekazu. Ważną drogą komunikowania się z audytorium jest głos. Nośnik naszej myśli – jak go nazywam. Nietrenowany bywa czasem tak neutralny, że aż przeraźliwie nudny, a czasem nawet irytujący. Warto przyglądać się aktorom, ale nie nadużywać głosowej lub ruchowej ekspresji, ponieważ aktorsko przerysowany przekaz może wyglądać groteskowo. Kiedy rozpoczynałam pracę z pewnym mężczyzną, wzorował się on na znanej teatralnej osobowości. Proszę mi wierzyć, nadmiar barwności w przemówieniach tego przemiłego pana graniczył ze śmiesznością. Mowę determinuje audytorium oraz sytuacja, w której mamy ją wygłosić. Często formę narzuca temat, czasem miejsce wystąpienia. Jedno jest pewne – lepiej znać narzędzia różnych kodów przekazu, niż na ten temat nie mieć pojęcia. Do nas należy decyzja, z czego skorzystamy, aby przekaz był ciekawszy.

J.D.: Jak kontrolować emocje, mimikę, postawę, spojrzenie?

U.K.: Najkorzystniej oceniane są osoby, które są naturalne. Nad­mierna kontrola usztywnia mówcę, skupia jego uwagę na elementach tworzonej kreacji zamiast na budowaniu szczerej relacji ze słuchaczami. Można, a często nawet trzeba pracować nad zróżnicowanymi kanałami przekazu, ale z bogatej oferty narzędzi trzeba odnaleźć te, z którymi nam najbardziej po drodze. Choleryk nie będzie stał w jednym miejscu, a oaza spokoju nie będzie biegała po scenie. To zawsze trąci fałszem. Jesteśmy różni, więc gesty też będą to zróżnicowanie odzwierciedlać.Kreacja na poziomie słowa i gestu powinna być spójna i nasza.

J.D.: Jakie czynniki stoją na przeszkodzie dobrej komunikacji? Jakie błędy są najczęściej popełniane i jak można ich uniknąć?

U.K.: Słuchacze powinni mieć komfort słyszenia. Nawet najlepiej przygotowana, a potem wygłoszona prezentacja, która fizycznie nie dociera do uszu odbiorcy, nie ma szans na dobrą ocenę. Zadbajmy zatem o nagłośnienie, sprawdźmy techniczną gotowość sprzętu elektronicznego, może warto zrobić wcześniej próbę mikrofonu lub sprawdzić akustykę sali. Następna sprawa to zrozumiałość wypowiedzi. Mamrotanie pod nosem, nieporadna dykcja nie przysparzają nam sojuszników wśród odbiorców. Dość powszechne w wystąpieniach publicznych są błędy wymowy czy błędy gramatyczne. Powoduje to zawsze negatywną ocenę mówcy. Wyrazistość mowy jest wyrazem kultury osobistej i znajomości zagadnień kultury języka, co więcej, to również szacunek do odbiorcy. Poważnym błędem wystąpień jest ich nieprzemyślana kompozycja.

Posłużę się metaforą, której podczas szkoleń często używam: poprawnie skonstruowana mowa to solidny szkielet we właściwej formie utrzymujący mięśnie. Szkielet winien być stabilny i elastyczny. Stabilność to konstrukcja wystąpienia, w tym logiczny układ argumentów. Elastyczność to ewentualna możliwość modyfikacji, umiejętność odpowiedzi na zaskakujące pytania słuchaczy. U podstaw dobrej konstrukcji wystąpienia leżą wiedza i cel.

J.D.: Jak radzić sobie z trudnymi sytuacjami (stres, trema, awaria, np. rzutnika, mikrofonu, niewygodne pytania słuchaczy, drżący głos)?

U.K.: Nawet wielkim mówcom przytrafiają się trudne sytuacje. Doświadczenie uczy nas, jak wychodzić z opresji. Jednym pomaga sposób oddychania, rozgrzewka głosowa, innym wyuczone gesty. Widziałam również przynoszone na salę obrad gadżety, które miały zapewnić mówcy sukces. Jeśli komuś to pomaga – proszę bardzo. Natomiast radzę zrobić wszystko, aby mieć przeświadczenie, że jesteśmy dobrze przygotowani na poziomie merytorycznym i każdym innym. Wcześniej dawałam już kilka recept. Wtedy poradzimy sobie z najtrudniejszym pytaniem słuchaczy. Aby tak się stało, należy wielokrotnie mowę przećwiczyć, oswoić trudniejsze momenty. Pamiętajmy, by przed wystąpieniem rozgrzać narządy mowy i głos, a przed samym startem zaczerpnąć powietrza i zacząć z myślą: stojąc na tej scenie, jestem wybrańcem losu.

J.D.: Cechy profesjonalnego prezentera, wykładowcy, szkole­niowca…

U.K.: W mojej opinii charakterystyka dobrego mówcy zasadza się na: kompetencjach w danej dziedzinie, trafnym wyrażaniu myśli, bogatym zasobie słownictwa, inteligencji emocjonalnej i inteligencji w ogóle, zaangażowaniu w przekaz, znajomości różnych kanałów komunikacji, chęci dzielenia się wiedzą, co czasem nie jest oczywiste, dobrej dykcji i warunkach głosowych oraz kulturze osobistej. Reszta przyjdzie sama.

J.D.: Jak powinna wyglądać dobra współpraca z mediami?

U.K.: Nie trzeba nikogo przekonywać, jak wielki wpływ na nasze życie mają media. Wokół nas dziesiątki gazet, stacje radiowe i telewizyjne, portale internetowe. A jednak nie każdy ma okazję w nich się pojawić i w ten sposób zaznaczyć swoje istnienie w publicznej przestrzeni. Skoro tak, należy po pierwsze wykorzystywać nadarzające się okazje, nie odmawiać proponowanego wywiadu czy eksperckiego komentarza, po drugie kontakt z mediami inicjować, a po trzecie, jeśli już mamy okazję współpracować z dziennikarzem, do takiego spotkania koniecznie się przygotować. Proszę pamiętać, że konferencje prasowe sprzyjają nawiązywaniu kontaktów ze środowiskiem dziennikarzy, więc można pomyśleć i o takiej formie współpracy z mediami. Dbanie o dobre relacje polega też na okazywaniu zaangażowania w przygotowanie materiałów, szanowaniu ustalonego terminu i czasu spotkania. Miejmy świadomość, że dziennikarze pracują pod dużą presją czasu. Do wywiadu należy się solidnie przygotować. Jeśli to wypowiedź na żywo, radzę ustalić granice merytoryczne i czasowe wystąpienia, czyli o czym i ile czasu będziemy mówili. Jeżeli przemyślimy wypowiedź i spotkanie z mediami przebiegnie sprawnie, jest szansa, że duża liczba odbiorców dowie się o naszym produkcie czy usługach, a media do nas wrócą. Występ w radiu czy telewizji może się przyczynić do budowania lub doskonalenia wizerunku naszej firmy, ale również wpłynie pozytywnie na kształtowanie naszego osobistego obrazu w przestrzeni publicznej.

J.D.: Czy istnieją jakieś uniwersalne środki, które możemy zastosować w wypowiedzi, zwiększające szansę, że zostanie zapamiętana bądź w szczególny sposób wpłynie na emocje słuchaczy?

U.K.: Po dwudziestu latach poszukiwań uniwersum dobrego mówcy dochodzę do wniosku, że jest to splot wiedzy, doświadczenia i umiejętności nawiązywaniu kontaktu, ale fundamentem jest jednak osobowość prezentera, wykładowcy, szkoleniowca. Ciekawy człowiek, człowiek z pasją jest bardziej autentyczny, umie zainspirować słuchaczy. Łatwiej dociera do sedna sprawy, ponieważ tym żyje, na tym się zna, potrafi do tego przekonać. A więc wiedza i osobowość to, w mojej ocenie, najważniejsze wyznaczniki sukcesu w komunikowaniu publicznym. Jeśli mam przyjemność pracować z taką osobą, wówczas na tej bazie staram się doskonalić język przekazu, potem następuje czas na budowanie wizerunku mówcy, odnajdowanie jego stylu itd. W sukurs przychodzą zdobycze retoryki: od antycznej do współczesnej. Mam niezwykły szacunek do starożytnych mówców – herosów. W Polsce dostrzegliśmy wagę komunikacji w życiu społecznym szczególnie w nowej rzeczywistości i od lat dziewięćdziesiątych wciąż się uczymy. Zdecydowanie opowiadam się za budowaniem obrazu mówcy, który ma klasę, który nie łapie się prostych chwytów czy szokujących zachowań. W tym świecie pełnym bylejakości stawiam na jakość i dobrą markę mówcy. Konsekwentne budowanie swojego wizerunku opłaci się w dłuższej perspektywie. Widziałam wiele wystąpień opartych na tandetnych chwytach, tanich rekwizytach, miałkich argumentach. Iskra zapłonęła i zgasła. Pozostają w pamięci te mowy, które niosą wartość, inspirują, budzą emocje i ciekawość treści, ale również ciekawość mówcy. To te wystąpienia, kiedy chciałoby się więcej i dłużej. Życzę Państwu właśnie takich reakcji publiczności. Tego można się nauczyć, a wtedy trochę czarować, że to jest naturalne i moje.

J.D.: Dziękuję za rozmowę.


* Autor jest doktorantem w Katedrze Prawa Karnego Wydziału Prawa i Admini­stra­cji Uczelni Łazarskiego w Warszawie.